czwartek, 19 stycznia 2017

Recenzja: Aichi D3-A1 Val 1/72 Plastyk

Witam wszystkich !!!

Budowa T-26/BT-2 trwa, ale model jak wspominałem kiedyś, troszeczkę mnie zmęczył.Jako że chce odpocząć od budowy opancerzonych pojazdów na jakiś czas, zacząłem rozglądać się za ciekawymi modelami samolotów. W szafce zalega kilka pudełek z różnego rodzaju "latadłami", jednak czekają na swoją kolej. Zastanawiałem się nad budową PZL P.7 którego recenzowałem na blogu, ale zależy mi aby wykonać go dobrze, a nie czuje się jeszcze na to gotowy. Natomiast chciałbym zaprezentować wam model który w ostatnim czasie wpadł w moje ręce.

Jest to model japońskiego bombowca nurkującego Aichi D3-A1 "Val". Modelik zakupiłem troszeczkę z przypadku.Jako, że producentem jest Plastyk, wielu może zniechęcić się na samym początku, jednak po przeczytaniu kilku recenzji i obejrzeniu zdjęć gotowych modeli w internecie można zaryzykować stwierdzenie, że model nie jest taki tragiczny.
Pudełko, jak na ilość wyprasek i ich wielkość, jest dość spore. W moim egzemplarzu przykład malowania umieszczony po drugiej stronie pudełka został wydrukowany na odwrót (chociaż może tak ma być). Niestety model samolotu możemy wykonać tylko w jednej wersji malowania, inna wersja w kamuflażu zielonym, jest sprzedawana jako oddzielny model.
Tak jak powiedziałem wcześniej wyprasek nie jest zbyt dużo. W pudełku znajdują się dwie ramki z częściami. Zaskoczyły mnie dobrze odlane elementy, oraz linie podziału blach (chociaż nie są super głębokie to wyglądają dobrze). Części jak na dość spory samolot jest niewiele, w sam raz dla początkującego.
Jedna rzeczą do której muszę się przyczepić to odlane razem z goleniami koła. Nie wygląda to moim zdaniem zbyt dobrze, Tą część, można by było jednak podzielić na kilka mniejszych, a koła odlać oddzielnie. Denerwuje mnie tez to, że wypraski, oszklenie i kalkomanie nie sa ofoliowane, przez co wszystko w tym wielkim pudełku lata we wszystkie strony, co może powodować uszkodzenia, lub po prostu wypadnięcie przez przypadek jakiejś części.
Co do instrukcji zastrzeżeń nie mam. Rysunki poszczególnych etapów sklejania są dość dobre i mniej więcej wiadomo gdzie i jak co skleić. Jak to w przypadku Plastyka, troszeczkę trzeba się namyśleć, co gdzie przyklejamy. Ale zaznaczam, że jest to model za 15 zł a nie 50 :)
Niestety mam wielkie zastrzeżenia do producenta jeżeli chodzi o kalkomanie. Oprócz oznak lotnictwa japońskiego, znaków kodowych i chyba deski rozdzielczej(chyba) brakuje czerwonych pasków na kadłub. Wielka szkoda, gdyż ciężko będzie odwzorować malowanie podane z tylu pudełka, bez zastosowania maskowania. W konkurencyjnych firmach np Airfix, w modelu Mitsubishi Zero (którego zaprezentuję wkrótce) są wydrukowane wszelkie potrzebne kalkomanie, do rożnego rodzaju malowań. Może uznacie, że czepiam się o głupoty, ale jednak troszeczkę Plastyk oszukuje kupującego.
Podsumowując, mogę powiedzieć, że model samolotu Achi D3-A1 "Val" to bardzo ciekawy model mimo kilku minusów które mu towarzyszą. Za cenę 15 zł naprawdę nie ma co wybrzydzać. Na pewno jakość wykonania jest o wiele lepsza jak w przypadku np Ił-a 2 którego miałem okazje zobaczyć i nie wzbudził we mnie pozytywnych wrażeń. Mimo, że nie wiem jak ze sklejalnością tego modelu jest, to polecam go, nawet jeśli ma służyć tylko do testowania różnych technik modelarskich. Na uwagę zasługuje to iż jest to samolot dość "egzotyczny" i może stanowić odskocznię od "latadeł" radzieckich, niemieckich czy polskich. :)

Moja ocena zestawu 3+/6 (chciałem dać 4 no ale te kalkomanie to mnie zdenerwowały :) )

Odbiegając troszeczkę od recenzji wpadłem na pewien pomysł aby stworzyć wideo poradnik lub taki time laps w którym głównym bohaterem będzie właśnie ten o to samolot :) aby odświeżyć nieco swój kanał na youtube z jednym filmikiem :). Na razie przeprowadzam testy z nagrywaniem, oświetleniem i różnego rodzaju domowymi sposobami na nagrywanie. Byłoby to swego rodzaju ciekawe urozmaicenie, a także dość dobry sposób na pokazanie kilku ciekawych technik modelarskich.Mam nadzieję, że próby z nagrywaniem nie zniechęca mnie do tego pomysłu.

Pozdrawiam serdecznie
ModelistConstructor

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Zbudujmy model: T-26/BT-2 1/35 RPM-Warsztat cz.1

Witam wszystkich !!!

Jako że jest to mój pierwszy post w 2017 roku, to wszystkim moim czytelnikom chciałbym życzyć wszystkiego dobrego w Nowym Roku oraz tego aby ten rok był obfity w rożne projekty i przedsięwzięcia modelarskie. :) Tymczasem, zapraszam do mojego warsztatu.
Przyznam że model czołgu T-26/BT-2 to dla mnie wyzwanie. Początkowo zniechęcony spasowaniem części i nakładem pracy, nie wracałem szybko do tego modelu. Ilość przeróbek i detali które mam zamiar podkreślić w tym modelu, jest dość spora.

Jednak zacisnąłem zęby i mimo przeszkód postanowiłem przyspieszyć prace nad modelem, początkowo skleiłem kadłub oraz wieżę. Wszelkie szpary i nadlewki na wieży starałem się usunąć.
Jako, że producent modelu nie pokusił się o taki detal jak wizjer kierowcy (w modelu T-26 firmy Mirage przednia płyta i właz, są odrębnymi częściami ;) ) postanowiłem taki wykonać. Niewielkim wiertłem nawierciłem, kilka dziurek,obok siebie kolejne prace wykonałem nożykiem modelarskim i cienkimi iglakami aby otwór wyglądał mniej więcej jak wizjer kierowcy.
Kolejnym etapem,moim zdaniem dużo trudniejszym, było "zaspawanie" drugiego otworu na wieżę.(Czołg T-26/BT-2 powstał na bazie dwuwieżowego T-26) Aby dodatkowa płyta pancerna pasowała, w ruch poszły pilniki, papiery ścierne, a w niektórych momentach przydał się także nożyk modelarski. Nie wyszło to idealnie, ale zakładałem, że i tak będę musiał troszeczkę ten otwór zaszpachlować. W każdym razie, był to najgorszy etap pracy i bardzo cieszę się, że mam go za sobą :)

Kolejnym etapem było przyklejenie działa i karabinu maszynowego na wieży. przy tym etapie budowy na kłopoty nie trafiłem, chociaż instrukcja w tym modelu potrafi nieźle namieszać w głowie.Miałem problem z karabinem maszynowym, po prostu nie wiedziałem w którym miejscu powinien on być, więc sugerując sie zdjęciami innych modeli umieściłem go na wieży troszeczkę na oko. :) Lufy działa i karabinu maszynowego nawierciłem niewielkim wiertłem umieszczonym w uchwycie na nożyk modelarski (naprawdę niezastąpione narzędzie do wszystkiego)
Samą wieżę przykleiłem do kadłuba za pomocą kleju błyskawicznego typu kropelka (swój kupiłem w chińskim markecie za około 70 gr, także opłaca się. Ogólnie polecam takie miejsca. W tego typu marketach można zaopatrzyć się w różne materiały np: ściski stolarskie, spinacze, różnego rodzaju kleje oraz ramki na podstawki do naszych modeli itp. Cenowo bywa różnie, ale na pewno jest taniej niż w profesjonalnych marketach budowlanych.)

Za pomocą masy modelarskiej z firmy Wamod wykonałem spaw łączący na stałe wieżę z kadłubem. Według instrukcji tak jest prawidłowo, gdyż sama wersja tego czołgu, była tak naprawdę działem samobieżnym z przyspawaną wieżą pozyskaną od rozbitych na polu bitwy czołgów BT-2. przyznam się, że z tym produktem Wamodu miałem styczność pierwszy raz. Hmm... zresztą widać to na zdjęciach, ale chyba nie ma tragedii :) Obejrzałem tysiące filmów na youtube i przeczytałem kilka poradników o wykonywaniu spawów na modelach za pomocą takich mas. No nie wyszło to jak chciałem, masa była ciężka do opanowania, plus mój brak doświadczenia z tego typu produktami zepsuł robotę,ale jak to mówią pierwsze koty za płoty. Ale spokojnie rozgryzłem temat i już nauczyłem się na swoich błędach, mam nadzieję, że przy innym modelu efekt będzie lepszy. Mam również nadzieje, że po malowaniu i wszelkich innych zabiegach ten spaw nie będzie raził w oczy.



 Z kadłuba zeszlifowałem też godło Ursusa (Wypraski w tym modelu pochodzą z form z polskiego czołgu 7TP). Zdaję sobie sprawę, że i przednia płyta pancerza, rożni się od tej zastosowanej w radzieckim T-26, ale jako że, ma być to model prosto z pudełka, zrezygnowałem z tego. Troszeczkę poprawiłem jeszcze wizjer kierowcy. Za pomocą szpachlówki akrylowej z wamodu wyrównałem jego kształt.

Jak widzicie prace nad modelem, trwają, mimo że troszeczkę zniechęciłem się do tego projektu, przez nakład pracy myślałem, że będzie to w miarę szybki projekt, (o takim szybkim sklejaniu tez myślę i postaram was się jakoś zaskoczyć w niedalekiej przyszłości). Mimo, że brakuje kilku detali, myślę także, nad malowaniem. Marzy mi się malowanie zimowe, ale takie wykonywałem tylko jeden raz w konkursowym Pzkpfw II którego prezentowałem jakiś czas temu na tym blogu. Nie wyszło to najgorzej, ale mam obawy, że przy tym modelu mogę coś zepsuć. Postaram się jednak przyspieszyć prace nad T-26/BT-2 i dokumentować moje postępy. :)
Na koniec, chciałbym wspomnieć o produkcie który ratuje mi skórę w momentach zwątpienia. jest to szpachla akrylowa z firmy Wamod. To produkt którego szukałem od bardzo dawna, możliwość rozcieńczenia tej szpachlówki do postaci płynnej, bardzo ułatwia pracę, a usuwanie tez nie sprawia większego problemu (wymagany jest zmywacz wamodu).


Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do śledzenia mojego fanpage i bloga
ModelistConstructor

sobota, 24 grudnia 2016

Życzenia świąteczne.


Witam wszystkich !!!

Życzę Wam zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia.
Niech ten czas spędzony w gronie najbliższych napełni Wasze serca spokojem i radością.
Dużej ilości modeli pod choinką i wytrwałości w ich budowaniu i coraz piękniejszych i okazalszych projektów.
Życzę także wszystkiego najlepszego w nadchodzącym 2017 roku. Oby przyszły rok obfitował tylko w same sukcesy  :)



Pozdrawiam serdecznie
ModelistConstructor




wtorek, 6 grudnia 2016

Zbudujmy model: T-26/BT-2 1/35 RPM

Witam wszystkich !!!

Jako, że konkursowego Sdkfza 251 ukończyłem, to na warsztacie ląduję następny model czyli T-26/BT-2 w skali 1/35 polskiej firmy RPM, który wygrał w mojej ankiecie zorganizowanej jakiś czas temu.


Co można powiedzieć o tym modelu? Otóż muszę stwierdzić,że czeka mnie dość długa przeprawa. Model nie należy do idealnych, ale za cenę ok 30 zł ciężko wymagać modelu o na poziomie firm Tamyia itp. Model ten zbiera również niepochlebne recenzje w internecie, a wątków warsztatowych jest po prostu jak na lekarstwo. Pierwszy raz z tym modelem zetknąłem się jakiś czas temu, była to wersja T-26A (dwuwieżowa). Wypraski w obu modelach są takie same, w tym akurat dodano wieżę z czołgu BT-2. O ile pamięć mnie nie myli, miałem trochę trudności ze spasowaniem części, ale były to początki moich modelarskich przygód i model wyszedł niestety niezbyt idealnie. Oczywiście posiadam go do tej pory, gdzie leży spokojnie w pudełku z rożnymi zakończonymi, lub rozgrzebanymi modelami i czeka na swój czas. Mam tez kilka pomysłów na jego odratowanie, ale to już plany na przyszłość.

W pudełku znajduje się kilka wyprasek. Jest to mieszanina różnych części z różnych zestawów tzw "Vickersowatych" (W Vickerskie z RPM-u znajdziemy podobne wypraski). Co do jakości to muszę powiedzieć, że może nie są tragiczne, plastik jest dość gruby i da się go kontrolować. Co ciekawe wypraski zapakowane są w folię, pamiętam gdy kupiłem pierwszy raz T-26A z RPMu wypraski po prostu "latały po całym pudełku" co za tym idzie ulegały uszkodzeniom.

 Do zestawu wchodzą również gąsienice gumowe oraz kalkomania, niestety umożliwiająca wykonanie tylko jednego malowania.
Co do gąsienic to nie mam wątpliwości, że będę musiał się ich pozbyć, są dość zwichrowane, a i z tego co pamiętam, nieźle się trzeba z nimi namęczyć. Myślałem o zastąpieniu ich innymi gumowymi gąsienicami, z zestawów firmy Mirage, które moim zdaniem są o niebo lepiej wykonane, lub też po prostu dokupienie gąsienic ogniwkowych. Chociaż strasznie obawiam sie klejenia pojedynczych ogniw (od kiedy pamiętam, nigdy nie miałem do tego cierpliwości, a efekt po sklejeniu był po prostu marny, nawet przy KW-2 z Hobby Bossa miałem niezłe z tym problemy). Co do kalkomanii to tez były z nimi chwile grozy, ale wtedy nie używałem rożnych specyfików na kalki (nie bylem świadomy, że w ogóle takie coś istnieje, także może nie będzie tak źle ;)

Budowę modelu chciałbym przedstawić w formie relacji. Zamierzam przedstawiać kolejne etapy budowy w miarę szczegółowo, oczywiście jeżeli pozwoli na to czas. Model będę wykonywał raczej prosto z pudła, jedynie dokupię ognikowe gąsienice. Planuję wykonać na nim kamuflaż zimowy. Tyle słowem wstępu.Nie pozostaje mi nic innego jak prosić was o doping.

Pozdrawiam serdecznie
ModelistConstructor

Zbudujmy model: Sdkfz 251 ausf. A 1/72 First to Fight Konkurs Wrzesień 1939 Galeria końcowa.

Witam wszystkich !!!

Dzisiaj chciałbym zaprezentować model który wykonałem w ramach konkursu organizowanego przez wydawnictwo Wrzesień 1939 First to Fight. Budowa zajęła mi około trzech dni, jednak muszę przyznać, że był to jeden z kapryśnych modeli jakie przyszło mi budować.Mój egzemplarz miał problem z błotnikami (są krzywe) i prostowanie coś tam pomogło, ale do ideału jest daleko. Przy malowaniu modelik tez stawiał opory o ile  nakładanie bazy i rozjaśnianie poszło szybko, to był problem z washem. najpierw sidoluks pomarszczył nie wiadomo dlaczego farbę w niektórych miejscach (naprawdę nie mam pojęcia co mogło być tego przyczyną, jednak po jakimś czasie wróciło wszystko do normy). Po nałożeniu kalkomanii przystąpiłem do brudzenia. Wykonałem je za pomocą pigmentów zmieszanych z wódką, nakładanych za pomocą pędzla.Następnie nadmiar pigmentów ścierałem patyczkami do uszy i rożnego rodzaju pędzlami.Pigmentów tym razem nie utrwalałem, gdyż trzymają się bardzo dobrze powierzchni.Modelik mimo, że stawiał opory, bardzo mi się podoba i chyba skusze się na jeszcze jeden egzemplarz tego pojazdu, gdyż jego sylwetka wpadła mi w oko. Jest tak brzydka, że aż piękna :)
Zdjęcie modelu zamieściłem na stronie wydawnictwa First to Fight, także zachęcam do głosowania na mój model.

Przy budowie modelu wykorzystałem następujące farby i dodatki:
Farby:
-Pactra A107(Kolor bazowy) 
-Pactra A46
-Pactra A105  (siedzenia załogi,trzonki łopat)
-Pactra A51 (rdza na tłumiku)
-Pactra A74 (suchy pędzel, narzedzia)
-Pactra A48 (lakier matowy)
-Sidoluks (lakier błyszczący)
Oleje artystyczne: Brąz Van dyke  firmy Acron.
Pigmenty
Benzyna do zapalniczek (wash punktowy)








Pozdrawiam wszystkich
ModelistConstuctor

czwartek, 17 listopada 2016

Zbudujmy model: Czołg 7TP (dwuwieżowy) 1/72 First to Fight Galeria końcowa


Witam wszystkich !!!

Dzisiaj chciałbym zaprezentować mój nowy ukończony model. Jest to dwuwieżowa wersja czołgu polskiego 7TP w skali 1/72 First to Fight. Budowa jak na tak mały modelik trwała dość długo. Było to spowodowane problemami z maskowaniem. Za pierwszym razem maskowanie w ogóle mi nie wyszło. Użyłem patafixu i maskolu firmy Humbrol. O ile nie było problemu ze zdjęciem patafixu to maskol zerwał farbę do podkładu (mimo że model schnął około 4 dni). Załamany wrzuciłem model do cleanuxa i zapomniałem o nim na jakiś czas. Podejście numer dwa wykonałem tydzień temu. Przy recenzji PZL P.7 wspomniałem o niespodziance która dzisiaj możecie oglądać :) Do maskowania podczas drugiej próby malowania podszedłem bardziej metodycznie. Ponownie korzystałem z patafixu, ale maskol zamieniłem na zwyczajną taśmę malarską którą kupiłem w markecie za około 5 zł. W niektórych miejscach farba poszarpała się, ale poprawiłem to. Ogólnie jak na pierwsze poważne maskowanie jestem zadowolony. Zawsze chciałem posiadać w kolekcji model tego czołgu w barwach polskich. Kolory dobierałem na tzw oko (brązowy powinien być chyba jaśniejszy). Kurz naniosłem za pomoca aerografu, kurz wygląda nieco równomiernie, ale z tego efektu również jestem zadowolony. Pigmenty mieszałem z wódka i aplikowałem na model. tyle słowem wstępu. Zapraszam was do galerii końcowej.

Przy budowie modelu wykorzystałem następujące farby i dodatki:
Farby:
-Pactra A102(Kolor bazowy i suchy pędzel) 
-Pactra A34 
-Pactra A105 
-Pactra A46 (bandaże na kołach)
-Pactra A51 (rdza na tłumiku)
-Pactra A74 (suchy pędzel na gąsienicach)
-Pactra A48 (lakier matowy)
-Pactra A18 (lakier błyszczący)
Oleje artystyczne: Brąz Van dyke, Burnt Umber firmy Acron.
Pigmenty
Terpentyna balsamiczna firmy Astra (utrwalanie pigmentów)
Benzyna do zapalniczek (wash punktowy)















Pozdrawiam serdecznie
ModelistConstructor

czwartek, 27 października 2016

Recenzja: PZL P-7a "Transylvanian Fighter" 1/72 Mistercraft

Witam wszystkich !!!

Jest to już któryś z moich "powrotów" :) Ci którzy pracują lub uczą się wiedzą, jak ciężko czasami znaleźć wolny czas na swoje hobby, mimo iż wpisy pojawiają się rzadziej, nie oznacza to, że blog upadł, a ja nic nie robię :). Na matę trafiło zbyt dużo projektów oczekujących na zakończenie (ale chyba każdy modelarz ma taki przerost formy nad treścią), ale niektóre zbliżają się ku końcowi, nie obawiajcie się, będą one udokumentowane.
Tymczasem chciałbym wam zaprezentować model który wpadł mi niedawno w ręce. Zdecydowałem się na model samolotu z tego względu, ze przez długi czas miałem jakiś wstręt do czołgów (zwłaszcza po tym moim średnio udanym KW-2, którego moim zdaniem mój zabił pośpiech). Poza tym chciałem zbudować coś z września 1939. Mój wybór padł na PZL P-7a w skali 1/72 "sławnej" firmy Mistercraft. Za zestaw zapłaciłem równo 9 zł. Pamiętając wyroby firmy Plastyk lub PZW Siedlce (nigdy nie wiem czy to są dwie różne firmy czy te same), po zestawie nie oczekiwałem fajerwerków, jednak gdy otworzyłem pudełko byłem trochę zaskoczony.

 Wypraski same w sobie nie są złe, pamiętam gdy kupiłem kilka lat temu model P-11 z tej samej firmy pozostawiał on wiele do życzenia. Na pewno nie jest to poziom firm typu Tamiya,Trumpeter itp, ale muszę stwierdzić, że jak na tą cenę otrzymujemy dość dobrze odlany model (akurat w moim egzemplarzu nie widać zbyt dużej ilości nadlewek).
W skład zestawu wchodzą dwie ramki z modelem "siódemki" instrukcja, klej (nie ma go na zdjęciu) i kalkomanie.Pozwalają one wykonać model w dwóch malowaniach polskich, jednym niemieckim i jednym rumuńskim. Co do jakości kalkomanii- tu muszę się wstrzymać, być może ich jakość polepszyła się, ale gdy przypomnę sobie jak męczyłem się z kalkami w P-11 to powoli schodzę na ziemię :). Jednak mam nadzieję, że przy budowie, pozytywnie mnie zaskoczą :)
Duży minus dla producenta za niezabezpieczenie modelu. Ramki i instrukcja wręcz, latają jak szalone w pudełku w wyniku czego mogą ulec uszkodzeniu. Ale największy minus przyznaję za niezabezpieczenie owiewki, jest to mały element który łatwo zgubić (worek na zdjęciu to moja inicjatywa). Większość producentów modeli ofoliowanie ramek czy kalkomanii uważa za standard. Może się czepiam, ale ten element pomógłby jednak utrzymaniu porządku w pudełku.

Co do samych ramek mimo że nie sklejałem jeszcze siódemki to pamiętam, że przy P-11 nie spotkało mnie wiele problemów. Użyłem niewielkiej ilośći szpachli.Najdłużej niestety męczyłem się z kalkomaniami, niektóre nawet zepsułem. Jeżeli model przetrwał do naszych czasów (mam nadzieję) zaprezentuję P-11 w galerii na fb.


Moim zdaniem model PZL P-7a z firmy Mistercraft to dobra pozycja dla początkujących modelarzy, których budżet jest ograniczony.Za cenę 9 zł otrzymujemy dość dobrze odlany model oraz dużą ilość kalkomanii. Podoba mi się, że w tym modelu został odlany pojedynczo silnik gwiazdowy. Pewnie dostanę na swoją głowę wiadro pomyj, ale nie rozumiem tego hejtu na polskie firmy modelarskie. Fakt, nie wszystkie produkty że tak powiem dobitnie "rwą tylna część ciała" ale są tanie i w sam raz do nauki malowania i sklejania, Poza tym z takiego taniego zestawu można wycisnąć naprawdę wiele. Czytając opinie na temat polskich modeli mam wrażenie, że większość modelarzy pogubiła się, ja wiem, że to nie czasy PRL-u i należy wymagać więcej od producenta, ale nie każdego stać na wypasione modele za 200 zł. Poza tym prawie każdy modelarz zaczynał od takich tanich modeli. :)


A co do zestawu, to jak najbardziej go polecam, a w niedługim czasie (gdy skończę taką małą niespodziankę) trafi na mój warsztat.

Moja ocena: 3+/6

Pozdrawiam wszystkich
ModelistConstructor